Pursat w zachodniej Kambodży

Małe senne miasteczko w zachodniej Kambodży. Stolica prowincji o tej samej nazwie – Pursat. Według Lonely Planet miasto ma 59 tysięcy mieszkańców, czego zupełnie nie czuć i nie widać, kiedy się tam jest.

Pursat leży trzy godziny jazdy autobusem od Phnom Penh (bilet kosztuje$5). Nie ma tutaj jednej głównej stacji, za to jest agencji które sprzedają bilety i przy których zwykle zatrzymują się autobusy. Wszystkie one są przy głównej, przelotowej ulicy zaraz za mostem, tuż przy hotelu nazwy którego nie pamiętam.

Pursat w Kambodży
Okolice Marketu w Pursat w Kambodży

Na pierwszy rzut oka Pursat może rozczarowywać. Życie wydaje się tu toczyć bardzo powoli. Brzydkie poobdrapywane budynki, z których wiele wydaje się opuszczonych, czerwone zakurzone drogi.. ‚Ciekawe jak wygląda centrum?’ pomyślałam, i bardzo się zdziwiłam, kiedy mi powiedziano, że właśnie jesteśmy w centrum! Co my tutaj będziemy robić? – pomyślałam troszkę zmartwiona brzydotą miejsca. Nic jednak nie mówiłam, i jak zwykle czekałam na dalszy ciąg.

Pierwsza rzecz, to znaleźć hotel. Ten pierwszy z brzegu przy głównej ulicy, nazwy którego nie pamiętam, nie przypadł nam do gustu. Mogę za to polecić nowo zbudowany hotel tuż obok – wystarczy skręcić w ulicę w prawo (po tej samej stronie gdzie wyrzucił nas autobus) i jakieś 50 m dalej jest hotel New Toun Sour Hotel. Tanio, czysto, wielkie jasne pokoje z internetem za jedyne $7 za pokój. W czasie naszego pobytu tam trwały intensywne remonty, wymieniali meble i telewizory, więc wygląda na to, że nadal pracują nad standardem.

Zanim jeszcze znaleźliśmy hotel, mieliśmy już znajomego kierowcę tuktuka, który koniecznie chciał, żebyśmy mu nazajutrz dali pracę. Rzeczywiście tak się stało, ale o tym później.

 Popołudniowy spacer zmienił moje zdanie na temat Pursat. Okazało się, że wcale tak sennie tu nie jest, i w wielu zakątkach teko miasta życie aż kipi. Na przykład na markecie. Albo na wyspie, gdzie starsze panie ćwiczą aerobik a młodzież gra w piłkę i badmintona…

 

Wyspa, która wygląda jak okręt

Około 500 metrów dalej, na północ jest jeszcze jedno bardzo sympatyczne miejsce. Na rzece jest wyspa. Brzegi wyspy umocniono i wyniesiono w górę tak, że z daleka wygląda teraz jak wielka łódź, ze świątynią i drzewami na pokładzie. Ten, bardzo nowocześnie jak na Kambodżę, zagospodarowany teren to miejsce popołudniowego relaksu mieszkańców Pursat. Przychodzą tu starsze panie ćwiczyć aerobik, przychodzi młodzież grać w piłkę i badmintona, całe rodziny i starsi panowie, którzy w ramach sportu chodzą wokół wyspy. My przyszliśmy się po prostu pogapić na wszystko wokół. Mieliśmy szczęście, bo zachód słońca tego dnia był szczególnie piękny.

Pan Van Rath

Jak wspominałam wcześniej, nawet w tak małym miasteczku jak Pursat wynajęcie tuktuka lub skutera nie jest problemem. Motor kosztuje około $10 na cały dzień plus paliwo. Sporo. Zdecydowaliśmy się na Tuk tuka. Przyjemność taka kosztuje $20 na cały dzień, lub $15 tylko do pływającej wioski. My wybraliśmy opcję całodzienną. Nasz szofer, pan Rath okazał się nie tylko dobrym i bezpiecznym kierowcą, ale również bardzo sympatycznym człowiekiem. Większość kierowców tuktuków,  których poznałam była nahalna, krzykliwa i nezbyt miła. Pan Rath jest  bardzo miły, spokojny i może nawet trochę nieśmiały. Tym właśnie nas urzekł. Opowiadał nam o Kamdży, o Pursat i o swojej rodzinie.

Został sierota w wieku 10 lat. Widział jak Czerwoni Khmerzy zabijają jego rodziców. Z kilkorga rodzeństwa przeżył tylko on i siostra.

Pan Roth ma żonę (którą poznaliśmy) i czwórkę dzieci. Najstarszego syna postanowił wykształcić. Teraz musi ciężko pracować, by opłacić jego studia w Phnom Penh. Opłata za studia to $500 plus różne dodatkowe wydatki – mieszkanie, jedzenie, dodatkowe zajęcia np angielski. $500 to bardzo dużo jak na możliwości pana Roth, dlatego reszta dzieci nie pójdzie na studia. Ojciec postanowił, że zdobędą bardziej praktyczne kwalifikacje – fach w ręku jest bardziej przydatny, niż jakikolwiek dyplom. Pan Roth uważa, że w Kambodży studia nie dają żadnej gwarancji na znalezienie pracy. Jeżeli nie ma się znajomości i się nie zapłaci, nie ma szans na pracę. Korupcja to normalna rzecz w Kambodży.

Pan Rath to naprawdę sympatyczny człowiek. Jeżeli szukacie tuktuka w Pursat polecam:

MR Van Rath.  tel. 092495181 (00855 to numer kierunkowy do Kambodży)

WIĘCEJ ARTYKUŁÓ Z PURSAT: 

Do pływającej wioski Kompong Luong

Market w Pursat

Pola ryżowe i wioski wokolicach Pursat

Obserwuj i dziel się!
0

Powiązane zdjęcia:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *