Chaung Tha Beach czyli plazowanie w Birmie

Cztery tygodnie na kraj wielkosci Birmy to zdecydowanie za krótko. Nie, nie, nie skarżę się że miałam krótkie wakacje! Przeciwnie. Jak na kogoś na pełnym etacie w pełnym wymiarze godzin,  uważam się za szczęśliwca,  mogąc wziąć cztery tygodnie urlopu. Problem w tym, że te moje cztery tygodnie to jakaś maleńka kropla w morzu czasu potrzebnego na Birmę – bo tam przecież brak dróg i rozklekotane autobusy, które czasy świetności miały tak dawno, że nikt tego nie pamięta.  Trzeba było sobie jednak jakoś radzić i chyba się udało. Muszę się przyznać, że początkowo wydawało mi się, ze za dużo czasu spędziiśmy na plażach.  W czasie naszej poprzedniej, kilkumiesiecznej podróży,  na plażach spędziliśmy tylko kilka dni więc nasze ‚plażowanie’  w birmie wydawało mie się nieproporcjonalną stratą cennego czasu. Małam niedosyt podróżowania, przygód miałam niedosyt. Czy mam cos na swoje usprawiedliwienie? Mieszkając w Irlandii, kraju, w którym dzieciom obowiozkowo przepisuje się witaminę D,  bo przez większość czasu słońce przesłaniają chury   (to moja subiektywna opinia, jak ktoś ma inną lub jakieś statystyki dowodzące innego stanu rzeczy, niechaj przytacza!), łatwo było uledz pokusie i  pierwsze kroki w Birmie skierować na plażę. Takie usprawiedliwienie. Muszę też oświadczyć, że nasze ‚plażowanie’ dalekie było od modelu – drinki, plaża, hotel plaża, obiad, drinki, plaża, hotel, disko, drinki. Dodaj skutery, dodaj, rowery, dodaj całodzienne dwudziesto-kilku kilometrowe wyprawy na plaże,  które raczej nie widują turystów; dodaj przeprawy przez rzeki, wizyty w rybackich wioskach,  wyciąganie sieci z rybakami i grilownaie z miejscowymi, dodaj świetne towarzystwo dodaj..  Dodaj to wszystko i tysiąc innych rzeczy, o których być może nie pmiętam, przypraw pachnącymi ziołami i po zachodzie słońca zakrop chłodzonym rumem Myanmar, i jest!!  Gotowe! Nasza recepta na pobyt na plaży bez nudnego plażowania 🙂

Teraz, z perspektywy czasu tak to właśnie wygląda. Było pięknie – każda chwila.

A na dowód dwa filmiki z okolic Chaung Tha beach. Pierwszy króciutki, skręcony po drodze do Ngwe Saung Beach

Drugi, troche dłuższy, z drogi powrotnej. Zdjęcia też są. Mnóstwo. Na zdjęcia przyjdzie jeszce czas 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *