Kambodża. Kraj tysiąca uśmiechów.

Na pewno jest to kraj biedny. Ludzie zarabiają niewiele i wielu z nich żyje niemal w nędzy. Ciężko pracują, żeby mieć co jeść. Jdnak mieszkańcy Kambodży, to żywy przykład na to, że to nie pieniądza szczęście dają. Pomimo trudnej sytuacji i dramatycznej histori, którą bardzo wielu jeszcze tu pamięta, Kambodżanie nie tracą pogody ducha. Kambodża to kraj tysiaca uśmiechów. Bardzo miła odmiana po Wietnamie (szczególnie północnym) , gdzie uśmiechy są dawkowane z wielkim umiarem, jeżeli nie niechęcią. W Kambodży uśmiechają się wszyscy – dzici biegające na golasa po ulicach, ich rodzice, kierowcy autobusów i tuktuków. Uśmiechają się ludzie ciężko pracujący na polach ryżowych, pasterze pilnujący swoich bawołów, sprzedawcy na marketach, nie wspominając o pracownikach hoteli i restauracji. I ja dawno tyle się nie uśmiechałam, co w Kambodży. W końcu kiedy ktoś cię obdarzy pięknym szczerym czasami perlistym, a czasami brązowym jak czekolada uśmiechem, trzeba mu ten uśmiech odwzajemnić. Więc odwzajemniamy. Hojnie. Aż mnie policzki od uśmiechania się bolą.

Wszyscy chcą też zamienić z turystą choć kilka słów. Czasami to jedyne słowa, które znaja po angielsku. Ze wszystkich stron słychać: ‚Hello!’ albo ‚How are you?’, ‚Where you come from’ albo ‚Where are you going?’. My ze swojej strony tak często jak potrafimy odpowiadamy w ich języku, co zwykle budzi powszechną radość, czyli jeszcze więcej uśmiechów 🙂

Obserwuj i dziel się!
0

Powiązane zdjęcia:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *